NADZIEJA UKRYTA W BIELI

Byłam ostatnio na kilku Pierwszych Komuniach świętych. Za każdym razem patrzyłam na dzieci z ogromnym wzruszeniem.

Piękny to widok – dzieci w białych strojach, skupione, przejęte, wpatrzone w ołtarz. Widać było na ich twarzach
emocje i oczekiwanie na tę wyjątkową chwilę, kiedy po raz pierwszy spotkają się z Panem Jezusem w Komunii świętej.

Ale piękne było nie tylko to.

Pięknie było patrzeć również na rodziców. Na ich wzruszenie, skupienie, przejęcie tym wydarzeniem. W niejednym oku pojawiła się łza. I wtedy zawsze myślę, że w takich chwilach Bóg bardzo mocno dotyka ludzkich serc.

Te uroczystości dają mi ogromną nadzieję. Nadzieję, że może choć jedno serce przeżyje prawdziwe nawrócenie. Że choć jedna osoba poczuje tęsknotę za Bogiem i zapragnie być bliżej Niego. Że może ten czas przygotowań do Pierwszej Komunii świętej nie zakończy się wraz z Białym Tygodniem.

Bo przecież dobrze wiemy, że przygotowania do I Komunii Świętej wymuszają częstsze wizyty w kościele - zarówno dzieci, jak i rodziców. Jest więcej modlitwy, więcej rozmów o Bogu, więcej obecności na Mszy świętej. Ale potem bywa różnie. Czasem wszystko wraca do dawnej codzienności, a Jezus zostaje gdzieś na dalszym planie.

A przecież On nadal czeka.

Dlatego tak bardzo chciałabym, aby wspomnienie tego roku przygotowań zapisało się w sercach rodziców wielkimi literami. Aby nie zapomnieli, że wiary nie da się przekazać tylko słowami. Dzieci najbardziej uczą się przez przykład.

Jeśli rodzice będą mieli pragnienie spotkania z Bogiem na Eucharystii, jeśli sami będą żyli blisko Jezusa i przyjmowali Go
w Komunii świętej, wtedy nauczą tego również swoje dzieci. Bo wiara rodzi się przede wszystkim w domu.
W codzienności. W sercu rodziców.


Sara

do góry